Niemcy z bliska: pięć lat po powodzi w zachodnich Niemczech
Stand:
„Ta powódź była jak Apokalipsa. Zginęli moi sąsiedzi. Ludzie stracili dorobki życia. Nie umiem wybaczyć tym, którzy nie zadziałali na czas” – mówi w COSMO po polsku Beata Sadzińska, która ocała z powodzi stulecia w dolinie rzeki Ahr.
To była największa klęska żywiołowa w Niemczech od czasów II wojny światowej. W nocy z 14 na 15 lipca 2021 roku woda zalała miejscowości wzdłuż rzeki Ahr w Nadrenii-Palatynacie. Zginęło wówczas 135 osób. Naszej rozmówczyni Beacie Sadzińskiej cudem udało się przeżyć.
Nie da się tego wymazać z pamięci. Ten dzień wraca w snach, w rozmowach. Czułam się jak podczas sztormu na oceanie, gdzie nie ma żadnego ratunku. wspomina Polka, która po powodzi musiała opuścić Altenburg.
Beata Sadzińska zaznacza, że nie było profesjonalnej akcji ratunkowej, a wcześniej żadnego ostrzeżenia władz, które umożliwiłoby przygotowanie się do ucieczki.
Trudno mi przyjąć przeprosiny lokalnych władz, ale najważniejsze, że udało mi się przeżyć. mówi.
Jak dzisiaj wygląda życia w dolinie rzeki Ahr? Co z utraconym dobytkiem? Czy lokalne władze wyciągnęły wnioski z zaniedbań, do jakich doszło podczas powodzi?
Na podcast z cyklu Niemcy z bliska zaprasza Tomasz Kycia.