Tomasz jest berlińczykiem z wyboru. Do stolicy Niemiec przyjechał ze Szczecina, bo, jak mówił, życie gejowskie w Berlinie i Szczecinie to były dwa różne światy. W Polsce nie widział dla siebie przyszłości.
Moim marzeniem było stworzenie w Berlinie małego hollywoodu, lokalu, w którym ludzie bawiliby się w atmosferze tolerancji mówi twórca klubu "Incognito".
W swoim klubie Tina de Vinta lubi się bawić. Lubi pióra, błyskotki i ekstremalny makijaż. Nosi eleganckie sukienki. Raz jest Tiną Turner, a innym razem Madonną. "Vinta czyli Wind, lubię szybkie rytmy – mówi Tomasz.
Nie czuje się kobietą. Nie jest też transwestytą. "Kiedy idziesz do pracy w kuchni, zakładasz biały fartuch. Ja zakładam sukienkę, maluję się – tak tłumaczył rodzinie, na czym polega jego praca.
Czy trzeba być gejem, żeby pracować jako Draq Queen? Jak w ostatnich latach zmieniło się życie społeczności gejowskiej w Berlinie?
Z Tomaszem rozmawia Adam Gusowski.